Liczne pudełka ozdobne i meble shabby chic

Kiedyś miałam pasję, która polegała na tym, że sprawiałam sobie bardzo dużo różnych dodatków do pokoju. Byłam nastolatką i różne drobiazgi mi się podobały. Nie zastanawiałam się nad tym, czy się do czegoś przydadzą, czy nie.

Miałam wymarzone meble shabby chic

meble shabby chicPo prostu decydowałam się na zakup za kieszonkowe i już. Oczywiście, nie stać mnie było na jakieś lustra dekoracyjne, choć zawsze były moim wielkim marzeniem, ale na naprawdę małe rzeczy. Największy zbiór stanowiły pudełka ozdobne, których teraz pełno w różnych sklepach internetowych. Kiedy się ich wszystkich pozbywałam, szukałam kogoś, kto by je wziął, ale nikomu ich nie brakowało. W końcu oddałam zainteresowanej koleżance, która ma w domu dużo różnych drobiazgów i nie miała ich w co popakować. Początkowo jednak dekoracje do domu dawały mi sporo frajdy i poświęcałam się zajęciu gromadzenia ich. Miałam wymarzone meble shabby chic, które sprawili mi rodzice. Na komodzie zaś stała niezliczone ilość ozdobnych pudełek. Naprawdę ciężko było je chwilami przeliczyć. Jedne leżały na krześle, inne na regale, jeszcze inne na tej powycieranej komódce. Poza tym miałam lampy w stylu prowansalskim, które stanowiłyby świetny akcent, gdyby nie ten straszny przepych w tym moim małym pokoiku. W końcu mama, zmęczona stałym oczekiwaniem aż posprzątam, stwierdziła, że mam się pozbyć mojej kolekcji. Nakazała mi, abym to zrobiła i nie miałam wyjścia. Pozwoliła mi zostawić tylko kilka pudełek.

Pięć powinno mi wystarczyć i rzeczywiście jak dojrzałam, stwierdziłam, że to by była jeszcze rozsądna ilość. Zostawiłam sobie te najpiękniejsza albo takie, które wywoływały największy sentyment. Różne kryteria pozwoliły mi zostawić akurat te pudełka, a nie inne. Ostatecznie przetrwało jedno.